piątek, 9 sierpnia 2013

o ciepłych kapciach, które warto czasem zamienić na kalosze Strefa Komfortu

O tym czy warto wychodzić z tzw. strefy komfortu, przekonałam się już niejednokrotnie. 

Hej? Ale o co chodzi? Co to za strefa? 

W Internecie jest wysyp motywujących nas tekstów, nawołujących do zmian i pokazujących jakie to życie jest proste. Wpisz w wyszukiwarkę „strefa komfortu” i zobaczysz ile się o tym teraz mówi. Nie da się ukryć, że coś w tym jest, ale każdy powinien do tego podejść indywidualnie. Strefa komfortu to nasza strefa bezpieczeństwa. Tak ją pojmuję. To wszystko to co jest nam znane, do czego przywykliśmy, to co jest naszą codziennością, to coś co już zbadaliśmy i dotknęliśmy. To znaczy, że zawsze jesteśmy w naszej przestrzeni ochronnej. Codziennie wykonujemy podobne czynności, mamy stałą pracę, tych samych znajomych, te same rytuały, myślimy też tak samo, mamy takie sam przekonania i przyzwyczajenia. Ta przestrzeń jest nam potrzebna dla dobrego samopoczucia i jest to dobra strefa, ale warto ją poszerzać i zmieniać, uczynić to możemy robiąc choćby mały krok poza jej granice. 

Wyjście ze strefy komfortu polega na zrobieniu czegoś o czym marzymy, co jest dla nas nowe, a boimy się, gdyż jak nam się wydaje niesie to za sobą pewne ryzyko – myśl o wchodzeniu na nieznane ścieżki przeraża nas, bo nie wiemy czego możemy się spodziewać. A na tym polega życie – bo każdy ruch da Ci nową możliwość, jeśli tkwisz ciągle w tym samym punkcie mało prawdopodobne, byś doświadczył czegoś nowego. 

Nie chodzi też o to, by stać się szaleńcem, który z dnia na dzień zdecyduje się na skok na bungee z wielkiego mostu nad cieśniną Akash (choć czemu nie?), zje grillowanego pająka z/w Kambodży (mhmm..) czy będzie pływał z krokodylami w tropikach (utrata życia z powodu poszerzania strefy komfortu to nie jest właściwy wybór). Zresztą, to że raz zrobisz coś nowego, czego się obawiasz, to nie znaczy ze już poszerzyłeś swoją strefę komfortu. Wydaje mi się, że chodzi generalnie o zmiany w naszym życiu, ale aby te zmiany wynikały z naszej woli i następowały pod wpływem naszych decyzji, a nie dlatego, że „los tak chciał”. Powinny być też trwałe, powinny Cię wzbogacić. Sądzę też, że chodzi o robienie rzeczy, które wymagają od nas pewnego zaangażowania. Jeżeli pewnego dnia udamy się do sklepu inną drogą niż zwykle, może to dać dziwne poczucie, że coś zrobiliśmy inaczej, może kogoś spotkamy albo wydarzy się coś interesującego na „nowej” drodze, jednak czy jest to już wyjście poza strefę komfortu? 

Lubimy to co jest nam znane, wszelkie zmiany, a nawet myśl o nich przerażają nas bo nie wiadomo jak to będzie. Jeśli nie lubisz swojej pracy – rzuć ją, oczywiście miej plan, miej świadomość dlaczego ją rzucasz i zastanów się co lubisz robić i zarabiaj przy tym. Jeśli uda ci się odnieść sukces to świetnie! Ale nie zapominaj o tym, by cieszyć się z małych rzeczy, które potrafią dać maximum radości. Życie nie jest skomplikowane, wszystko jest w głowie, ty nadajesz sens! 
Łap okazje i próbuj nowych rzeczy w ten sposób poszerzaj swoją strefę. Podejmuj nowe wyzwania, bo to one uczą i przyciągają okazje, z których korzystaj, by znów dotknąć czegoś świeżego. Motywacja wydaje się być niezbędna, by dokonywać zmian, często zwykłe lenistwo nam przeszkadza. Sam oceń i zdecyduj czy dziś czujesz się fajnie, czy jesteś szczęśliwy. Jeśli jest coś nie tak – zmień to, po prostu. Daj mi znać jakie wyzwania stoją przed Tobą?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz