wtorek, 29 listopada 2016

Meee... beee... i dzyń dzyń :)


komin - isaflower

Dziś będzie o dodatkach bez których zimą nie wychodzimy na zewnątrz, a mianowicie o szalikach, a ściślej o... kominach! Okryć szyi każda z nas w swej szafie ma wiele, oprócz tego, że mają chronić przed zimnem, to do tego jeszcze fajnie wzbogacają nasz look.
Wracając jednak do okresu zimowego, po wielu testach i na podstawie własnych doświadczeń, z przyjemnością przedstawiam Wam 2 kominy. Chcecie wiedzieć co mają w sobie nasze kominy? A mają to wszystko co każdy szanujący się komin mieć powinien :D Zaczynamy - kominy* isaflower są:
- niezwykle miękkie;
- lekkie;
- cieplutkie;
- dwustronne;
- dokładnie opatulające szyję;
- na tyle długie, że schowasz w nie swój nos, a możesz też długość skrócić wywijając komin;
- w świetnych zimowych wzorach - cieplutkich baranków i świątecznych reniferów;
*kolejność przypadkowa :)
Dbajcie o siebie w okresie zimowym.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz